„Błaszczykowski to odpowiednia osoba na funkcję kapitana”

Smuda odsunął od drużyny Artura Boruca, przez wielu uważanego za najlepszego polskiego bramkarza oraz, mimo wielkich problemów ze stoperami, Michała Żewłakowa. Uznania w oczach selekcjonera nie znajduje też Patryk Małecki, który w minionym sezonie był jedną z najjaśniejszych postaci mistrza Polski, Wisły Kraków.

Ci trzej zawodnicy mają wspólną cechę. Nie dają sobie w kaszę dmuchać i mają swoje zdanie. W reprezentacji Jerzego Engela piłkarze o podobnej charakterystyce wiedli prym w drużynie.

Kto wie czy bez Piotra Świerczewskiego, Tomasza Iwana czy Radosława Kałużnego biało-czerwoni pokonaliby Norwegię w pamiętnym meczu na stadionie Ullevaal w eliminacjach do MŚ w 2002 roku? A czy drużyna prowadzona przez Pawła Janasa bez Tomasza Hajty, czy Jacka Bąka stoczyłaby zwycięskie boje z Austrią i Walią w drodze na mundial w 2006 roku?

Drużyna bez charakteru?

Na te pytania odpowiedzi nie poznamy. Pewne jest natomiast, że wspominanie drużyny imponowały walecznością i charakterem, czego raczej nie można powiedzieć o kadrze Smudy. – Engel potrafił żyć z charyzmatycznymi piłkarzami, choć nie było łatwo. Smuda tego nie potrafi. To bolączka naszej reprezentacji – mówi Świerczewski.

Po odsunięciu Żewłakowa, mianując na funkcję kapitana Jakuba Błaszczykowskiego, Smuda pokazał, że to w nim widzi nowego lidera reprezentacji.

 Wydaje się, że nie jest to zły wybór. Czy dobry? To się okaże po dłuższym czasie. Mam wrażenie, że w obecnej reprezentacji nie ma zawodników mających wyższe kompetencje i znacznie więcej spotkań rozegranych od niego. Biorąc pod uwagę te elementy jest to dobry wybór. Poza tym jest to piłkarz, grający w bardzo dobrej drużynie, w dobrej lidze. Zachowania boiskowe i pozaboiskowe wskazują, że w kadrze spełnia kluczową rolę – uważa dr Dariusz Parzelski, psycholog sportu.

Kuba zbyt spokojny?

Niektórzy zarzucają Błaszczykowskiemu, że z natury jest zbyt spokojny i nie potrafi krzyknąć na kolegów z zespołu.

 Krzyk i mobilizowanie jest jedną z metod. Tak naprawdę w drużynach sportowych nie ma jednego lidera, tylko dwóch lub trzech. Możemy mówić o liderze zadaniowym, który dba o realizację celu oraz o liderze społecznym, który dba o atmosferę w zespole. Nie zawsze kapitan spełnia rolę lidera zespołu. Poza krzykiem istnieją też inne metody mobilizowania np. poprzez własne czyny – mówi Parzelski.

Szczęsny „liderem od krzyku”?

Kto zatem, oprócz Błaszczykowskiego, weźmie na swoje barki rolę lidera?

 Dariusz Dudka to taki zawodnik, który jest bardzo twardy, silny i nigdy „nie pęka”. Oprócz niego może Robert Lewandowski albo Rafał Murawski, który jak trzeba to też powalczy – ocenił Świerczewski.

Zdaniem Parzelskiego cechy potrzebne liderowi ma też Wojciech Szczęsny.– Bardzo żywo wspiera swoich kolegów z zespołu. Być może on będzie liderem mentalnym na boisku i to on będzie tym „od krzyczenia”.

Na początku kadencji Franciszka Smudy bezapelacyjnym liderem, zarówno na boisku jak i poza nim, był Michał Żewłakow. Później selekcjoner sam się go pozbawił. Czy do Euro 2012 w kadrze wykreuje się nowy przywódca. A może taką postacią jest już Jakub Błaszczykowski?

 

AUTOR: PIOTR MEISSNER